OSTATNI KRÓLOWIE
- WOJOWNICY EUROPY

PREMIERA W KAŻDĄ ŚRODĘ OD 15 MARCA O 21:00

DZIWNE RYBY DZIWNEGO LUDU

Lud Basków, żyjący na wybrzeżu Atlantyku, poza tym, że posługiwał się językiem niewchodzącym w skład języków indoeuropejskich, zachował również inne odrębności. Baskowie byli na przykład pierwszymi wielorybnikami. Jednym z najwcześniejszych świadectw tej profesji jest rachunek za 40 dzbanów tranu z 670 roku wystawiony Frankom.

Średniowieczne posty traktowano niezwykle poważnie. W angielskim prawie do XVI wieku groziła kara śmierci za spożywanie mięsa w piątek. Ryby stanowiły wyjątek, a zaliczano do nich także morświny i wieloryby. Ich mięso uchodziło za „chłodne” - nie rozbudzało żądz i chuci. Wielorybie mięso i solone ozory trafiały na stoły bogatych, biednym dostawały się craspois (craspoix, grapois) – zasolone tłuste kawałki wieloryba podawane z grochem. Potrafiły zachować twardość nawet po całodziennym gotowaniu.

Nowe ryby

Po pojawieniu się w regionie Wikingów około IX wieku Baskowie ulepszyli konstrukcje swoich statków, a ich rejsy stały się dużo dłuższe i odleglejsze. Dzięki nim pojawiły się na stołach atlantyckie dorsze, których niezawierające tłuszczu mięso doskonale konserwowało się w soli. Prawdopodobnie Baskowie skosztowali wcześniej dorszy przywiezionych przez Skandynawów – Wikingowie jednak soli na ogół nie używali, a ryby suszyli. Atlantyckie dorsze po ususzeniu i zasoleniu nadawały się do transportu nawet na wozach w ciepłym południowym klimacie. Ryby łowione do tej pory przez wysoką zawartość tłuszczu niepoddającego się działaniu soli psuły się szybko nawet w przeznaczonych dla nich beczkach.

Wspólny interes

Skandynawowie około 1000 roku założyli pierwsze osady na Nowej Fundlandii. W tym czasie Baskowie wyposażeni w lepsze okręty o większym zasięgu już sprowadzali na kontynent dorsze. Osadnicy, zapewne pozostający w kontakcie z plemiennymi pobratymcami, wyczuli potencjał handlowy i założyli w swych osadach suszarnie dorszy, które następnie sprzedawali na południe.

Dorsze zyskały uznanie. Nie psuły się, a po kilkudniowym moczeniu w świeżej wodzie odzyskiwały delikatność mięsa. Popyt na nie też był zapewniony – solone ryby jadano od bardzo dawna, a dopuszczenie ich do spożycia w dni postne było dodatkową zaletą.

nc+ Kanał 172